Rozmowy o Lwowie z motoryzacją w tle…

Leżący niecałe 100 km od Przemyśla – Lwów jest chwalony za atmosferę, niepowtarzalny klimat oraz gościnność Ukraińców. Warto tam jechać chociażby na weekend, rozejrzeć się, “poszwendać” po zaułkach, uliczkach czy pasażach. Lwowskie ulice, pamiętające czasy cesarza Franciszka, romantycznie się wiją i doskonale się sprawdzą jako miejsce na “pierwszą randkę” ze Wschodem. Polecam kilkudniowy wyjazd bo Lwów ma bardzo dużo do zaoferowania.

Lwów porównywany jest do drugiego Krakowa …

Ukraińskie miasto, założone w XIII wieku przez króla Daniela Halickiego, nazwane imieniem syna Lwa przyciąga, zachwyca i kradnie serce – tak było dokładnie w moim przypadku. Często porównuje się go do “drugiego Krakowa”, jednak myślę iż Lwów jest jeszcze piękniejszy, niż polskie miasto królów. W wpisie tym przejdziemy się klimatycznymi uliczkami, zachwycimy starymi autami mijanymi podczas spaceru, a na koniec przysiądziemy w kilku oryginalnych miejscach posilając się czymś typowym dla regionu, czy czymś wykwintnym, czy też czymś zaskakującym.

Pierwszym punktem takiego spaceru jest oczywiście Stare Miasto wpisane od 1998 r. na światową listę dziedzictwa UNESCO. Większą część Starego Rynku wypełnia tutaj potężna bryła Ratusza, z której wieży podziwiać można przepiękną panoramę miasta. Warto pokonać przeszło 300 schodków podziwiając podczas tej wspinaczki działanie mechanizmu jednego z najstarszych na Ukrainie zegara. Ma on ponad 160 lat i został przywieziony z Wiednia.

Więcej zdjęć z wieży ratuszowej można zobaczyć w tym wpisie.

Klimatyczne miejsca warte odwiedzenia…

Tutaj na Starym Mieście możemy znaleźć mnóstwo restauracji i lokali o oryginalnym wystroju wnętrza. Trzeba podkreślić, że lwowianie mają genialny zmysł do tworzenia właśnie takich miejsc opartych na motywach związanych z historią i tożsamością swojego miasta. Wystrój i cała otoczka podczas pobytu w lokalach zapada w pamięć na bardzo długo. Mamy Kopalnię i Manufakturę Kawy, gdzie w podziemnej piwnicy stylizowanej na starą kopalnię napijemy się świeżo zmielonej i aromatycznej kawy. Mamy też Masoch Cafe, poświęcony postaci Leopolda von Sacher-Masocha, gdzie kelnerki delikatnie biczują gości ubrane w frywolne fartuszki. Jest Muzeum Słoniny, gdzie goście mogą podziwiać rzeźby z przysmaku Ukraińców czy też zajadać się pysznymi czekoladkami ze słoniną. Więcej o SALO pisałam tutaj. Jest też owiana tajemnicą najdroższa restauracja w Galicji, która swoją koncepcją przypomina ekskluzywne miejsce spotkań loży masońskiej. Bardzo dobrze zakonspirowana , gdyż nad wejściem nie ma żadnego szyldu, informacji – zupełnie nic! Są tylko zwyczajne drzwi, jak do jednego z lwowskich mieszkań….Ot, wejść czy nie wejść i co mnie tam spotka…?! A to już nie będę zdradzać, niech będzie zaskoczeniem!

We wspomnianej loży w jednym z pomieszczeń można zobaczyć zawieszone na ścianie auto – i to auto niech będzie dobrym nawiązaniem do umieszczonej w tytule motoryzacji. Spacerując uliczkami warto zwrócić uwagę na auta, którymi poruszają się lwowianie, znajdziemy tutaj perełki motoryzacyjne rodem z mrocznych czasów ZSRR. Poniżej przestawiam małą galerię cudowności, aut rzadkich i niespotykanych na naszych polskich drogach. Mamy tutaj Gaz 24, UAZ 452 czy poczciwą Ladę 2103. Jakie widzicie tutaj auta? Można wpisywać w komentarzach !!!

Polewaczka na ulicach Lwowa.

Chciałabym tutaj jeszcze nawiązać do bardzo ciekawego miejsca a mianowicie do Retro Garażu funkcjonującego w starej zajezdni tramwajowej przy ul. Sacharowa. Na temat tego muzeum natknęłam się niedawno na jednej z grup na portalu społecznościowym. Ekspozycję tworzą tutaj stare samochody motocykle i rowery. Na pewno tam zajrzę podczas kolejnej wizyty we Lwowie.


Powyższe zapiski są wspomnieniami podróży odbytej w dniach: 17-20.08.2019 r.